22 września 2014

Manicure w 6 krokach




Krok pierwszy: nadaj swoim paznokciom kształt, ja zawsze piłuję na prosto, potem zaokrąglam boki. Kiedyś nosiłam bardzo długie paznokcie, dziś preferuję trochę krótsze. Moje pazurki rosną dość szybko, więc pilniczek idzie w ruch co tydzień.


Krok drugi: skórki. Możemy je wycinać lub odpychać. Jeśli nie macie potrzeby wycinać skórek, nie róbcie tego, wycinane odrastają i trzeba to robić już potem cały czas (no chyba, że nie przeszkadza Wam widok poobdzieranych skórek). Bardzo łatwo zrobić sobie krzywdę i nie tyle się zaciąć, ale uszkodzić macierz paznokcia. Skórki możemy odpychać zwykłym, drewnianym patyczkiem, dostępnym w każdej drogerii. Robimy to delikatnie, kolistymi ruchami, płasko przy paznokciu.


Jeśli jednak decydujecie się na wycinanie skórek, zaopatrzcie się w porządny sprzęt. Ja swoje cążki zakupiłam w Sephorze i jestem z nich bardzo zadowolona, są tak samo ostre, jak przy zakupie. Nigdy, ale to przenigdy nie używajcie tępych cążek! Zamiast wycinać skórki je rwiecie... To im zdecydowanie nie służy.


Krok trzeci: baza. Przed nałożeniem właściwego lakieru polecam pomalować paznokcie warstwą odżywki, zapobiega to przebarwieniom paznokci, a także przedłuża trwałość całego manicure.


Ja od kilku dobrych lat używam odżywek z Eveline, diamentowej, albo 8 w 1, w zależności od humoru :). Jednak są osoby, którym ten produkt zrobił krzywdę, więc jeśli po niej bolą, swędzą Was paznokcie lub dzieje się coś co Was nie pokoi, natychmiast ją odstawcie!


Krok czwarty: lakier. Tym razem użyłam mojego ulubionego lakieru z Barry M w pięknym lawendowym kolorze. Nakładam dwie cienkie warstwy i czekam chwilę aż przeschną.


Krok piąty: utwardzacz. Ja jeszcze nie znalazłam idealnego top coatu. Próbowałam słynnego Essie Good To Go i okazał się totalna klapą. Teraz testuję ten z Miss Sporty, jest ok, ale... szału nie ma. Jest w porządku, ale kolejnej buteleczki raczej nie kupię. Wydaje mi się, że trochę za długo schnie i trzeba przez dłuższy czas uważać, aby nie porobiły się odciski. 


Krok szósty: nawilżenie skórek. Do tego celu możemy użyć specjalnego kremu do skórek czy olejku, ale równie dobrze sprawdzi się Wasz ulubiony krem do rąk. 


Wystarczy wmasować więcej kremu w każdy paznokieć i ... gotowe!


Taki manicure trzyma się u mnie nawet do 5 dni, a na moich paznokciach, które nie lubią gdy ich związek z lakierem trwa więcej niż 3 dni to naprawdę sukces! :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz