31 marca 2014

Podstawy Pielęgnacji Cery

  Bardzo często spotykam się z brakiem poszanowania dla naszej skóry. A to przecież największy organ naszego ciała!! U dorosłego człowieka mogą to być aż 2 m. kw., co stanowi ok. 15% masy całego ciała. Jest narażona na promienie słoneczne UVA i UVB, ale o tym innym razem.
Dziś będę pisać o pielęgnacji skóry twarzy, gdyż to pierwsza rzecz, którą widzimy u drugiego człowieka (przynajmniej ja tak mam...). Dbać o cerę powinien każdy, bez względu na rodzaj cery czy jej stan. Naturalnie, te osoby, które z cerą nie mają problemów mogą ograniczyć się do minimum, czyli do podstawowych 3 kroków. A oto i one:

1. Oczyszczanie

Codziennie wystawiamy naszą skórę na walkę z zanieczyszczeniami powietrza, niedogodnościami pogody czy zwykłymi zarazkami, które przewijają sie na naszym ciele (szczególnie dłoniach!) 24/7. Oczywiście, nie da się uchronić naszej cery przed chłonięciem tych okropności, jednak przydałoby się naszą skórę po tych wrażeniach oczyścić. Skórę oczyszczamy również rano, gdyż w nocy nasza skóra też produkuje sebum, a namnażające sie bakterie w interakcji z naszą poduszką, która nam przez kilkanaście dni służy nie brzmią najlepiej, fuuuj, no i przede wszystkim musimy zmyć wszystkie specyfiki, które nałożyliśmy na naszą cudowną twarz poprzedniego wieczoru.
Ja osobiście używam dwóch produktów do oczyszczania twarzy - jednego rano, jednego wieczorem. Rano uzywam delikatnej emulsji Cetaphil, lepiej zachowuje sie na mojej skórze bez użycia wody (i wbrew pozorom nie mam wrażenia klejącej, brudnej twarzy), poza tym ten produkt jest niekomedogenny, co jest dodatkowym plusem.


Wieczorem używam żelu - kremu do suchej i wrażliwej cery (taki różowy) dostępny w Biedronce, żel jest delikatny, nie wysusza cery i ładnie ją oczyszcza. Używam go w duo ze ściereczką muślinową, którą moczę w dobrze ciepłej wodzie i zmywam nią poprzednio wmasowany w skórę produkt, czynność powtarzam do usunięcia produktu z twarzy (przy okazji robimy delikatny peeling). Kilkunasto - sekundowy relaks gwarantowany! Ponadto **uwaga uwaga** kosmetyki z "biedry" są produkowane w fabryce kosmetyków jakże ostatnio sławnej Tołpy klik.

2. Tonizowanie

Bardzo ważny krok, który bardzo często jest pomijany, przywraca on m.in. odpowiednie pH skóry zaburzone przez poprzedni krok i użytą wodę.
Mój ulubiony tonik to produkt z Clinique, który służy mi również jako peeling chemiczny (zawarte w nim kwasy złuszczają naskórek i penetrują skórę usuwając zaniczyszczenia z porów). Jest baaaaaaaaardzo wydajny, ale nie polecam używać go wg, zaleceń producenta aż 2 razy dziennie, gdyż nasza skóra zwyczajnie nie zdązy sie zregenerować.


3. Nawilżanie

Skórę musimy nawilżać. Każdą skórę, suchą, normalną i tłustą. Woda z naszej skóry paruje cały czas, więc nawet jeśli nasza skóra jest normalna musimy uzupełniać jej poziom nawilżenia. Możecie się spytać, jak to tłusta i nawilżanie? A i owszem, nasza skóra nie bez powodu wydziela sebum. Błysk na naszej twarzy to łój wytwarzany przez skórę dlatego, że nie jest dostatecznie nawilżona, skóra próbuje sie bronić i sama się nawilżać. Musimy jej w tej kwestii trochę pomóc ;).
Codziennie, na dzień i na noc używam lekkiego, nawilżającego żelu z Clinique, który akurat dla mojej wymagającej i dziwnej skóry nie jest wystarczająco silnie nawilżający, ale ratuję się tłuścioszkami (Lirene) na miejsca przesuszone. Co 2- 3 dni oprócz Clinique nakładam na noc krem z Tołpy, który wzmacnia działanie toniku, gdyż zawiera kwasy. Łagodzi zmiany na skórze, podrażnienia i zaczerwienienia, rano skóra wygląda na bardziej zregenerowaną. Jedyną wadą tego kremu jest zapach, który do mnie nie przemawia, ale to jestem w stanie m wybaczyć :).


Na koniec dołączę mały bonus w postaci maseczek, serum, kremów/żeli pod oczy. To wszystko ma za zadanie jeszcze bardziej upiększać naszą skórę i przy regularnym stosowaniu zapewne tak jest! Maseczki możemy stosować nawet codziennie, ale kto ma na to czas?
Pamiętajmy, że oprócz maseczek musimy też złuszczać martwy naskórek (jeśli nie używamy złuszczaczy chemicznych, np. jak ja, polecam używanie 1-2 w tyg. peelingu mechanicznego, a w przypadku cery naczynkowej/wrażliwej i trądzikowej - delikatniejszego peelingu enzymatycznego).
Oczywiście nie zapominajmy o nawilżaniu ust, mój ulubiony Blistex Lip Relief Cream - smakuje okropnie, działa cuda.


21 marca 2014

Ulubieńcy ostatnich tygodnii

Chciałabym podzielić się z Wami produktami, które się u mnie sprawdziły, które polecam i używam bardzo często :) Zapraszam!



 Lakier do włosów got 2b volumania to lakier przyjemny w stosowaniu, gdyż nie śmierdzi tradycyjnym lakierem i się od niego nie duszę, gdzieś usłyszałam, że pachnie truskawkami, jednak moim zdaniem to zapach kwiatowy, bardzo słodki, po pierwszym zastosowaniu nie przypadł mi do gustu, lecz teraz bardzo się z nim polubiłam! Włosy trzymają się całkiem dobrze, są na swoim miejscu przez większość dnia.

Płyn micelarny 3w1 Garnier - duża pojemność, przystępna cena, nie ma zapachu, bardzo dobrze zmywa makijaż, nie klei się, jest mega wydajny (na zdjęciu widać zużycie po 3-4 tygodniach używania) - czego chcieć więcej?
Cena regularna do 18-19 zł za 400ml produktu, często mozemy go dorwać na promocji za 15zł, co jest ceną regularną popularnego płynu micelarnego z L'oreal - Ideal Soft (z tym, że ten produkt ma tylko 200ml pojemności i jego zapach może nieco przeszkadzać, ja osobiście za nim nie przepadałam).


 Moje dwa ulubione kremy - tani jak barszcz Ziaja krem do rąk z olejkiem arganowym i pięknie pachnące masło do ciała z The Body Shop, pierwszy świetnie nawilża dłonie, ma przyjemny zapach, jest wydajny i nie pozostawia klejącego filmu na skórze, czego osobiście nie znoszę. Drugi produkt to kosmetyk dla mnie kultowy i jestem mu wierna od dobrych kilku lat, cena przyprawia o zawrót głowy, gdyż za 200ml produktu płacimy 65zł (jak nie więcej). Z tego względu zawsze kupuję zapas gdy jest okres promocji, często gdy jestem na wakacjach i jest za pół ceny lub 2 w cenie 1. Mają piękne zapachy, świetnie nawilżają (brak parafiny!! Już na drugim miejscu w składzie widnieje masło z nasion kakaowca, kolejnie masło shea, wosk pszczeli).


 Kolejnymi kosmetykami są to produkty przeznaczone do ust, pierwszym z nich jest mój ratunek na wiecznie przesuszone usta - Blistex Lip Relief Cream (ok.12 zł), ma okropny smak, jednak to jakie cuda czyni na naszych ustach zadośćuczynia ten mankament. Został mi polecony przez ciocię w wigilię, kiedy skarżyłam się na okropnie suche usta, miała akurat przy sobie próbkę i tego samego wieczoru po kilku aplikacjach moje usta były jak nowe, natychmiastowa akcja regeneracja ;).
Drugi w kolejce to Clinique Chubby Stick Intense (w kolorze 08 Grandest Grape) -  ma piękny, intensywny kolor, rozprowadza się jak masełko, długo się utrzymuje i nie wysusza ust, co w moim przypadku jest zbawieniem :). Uwielbiam go za wszystko i serdecznie polecam!


Ostatnim produktem jest pomadka z Alterry z bio rumiankiem, którą stosuję jako odżywkę do brwi i rzęs, zawiera ona olejek rycynowy, który ma za zadanie przyciemniać włoski i przyśpieszać ich wzrost, co na pewno robi. Równie dobrze możemy kupić olejek rycynowy w aptece za kilka złotych, jednak mi bardziej odpowiada ta wersja. Mimo, że w.w. olejek przelałam to tubki po przezroczystej mascarze (oczywiscie uprzednio dokladnie ją myjąc) i aplikowałam go za pomocą szczoteczki to produktu i tak i tak było za dużo, głównie na rzęsach, gdyż całe oczy mi się kleiły i rano budziłam się z zapuchniętymi powiekami i pewnego rodzaju dyskomfortem. Gdy tylko usłyszalam o tej pomadce poleciałam do najbliższego rossmanna i zakupiłam i jestem zadowolona! :)