Mamy lato! Mam w swoim zbiorze kosmetyki, które czekają na właśnie tę porę roku. Nie jest ich dużo, jednak często ułatwiają życie w te gorące dni.
Filtr to rzecz niezbędna w lato, przecież nie chcemy spalić swojej skóry! Filtr do ciała używam tylko gdy wychodzę na miasto w godzinach, gdy słońce świeci najmocniej, najczęściej nakładam na ramiona, dekolt i inne odkryte miejsca. Ten filtr z Lirene ma ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB, czyli chroni nas przed promieniowaniem, które parzy skórę i przed tym odpowiedzialnym za starzenie się skóry.
Produkt z Vichy Capital Soleil jest filtrem do twarzy. Jest to świetny produkt zapewniający wysoką ochronę (SPF 50 i filtry UVA i UVB), tym samym nie bieli skóry i ją matuje! Nie jest to płaski mat, wykończenie jest lekko satynowe. Świetnie nadaje się też pod makijaż. Pamiętajmy jednak, że nałożenie filtru rano nie daje nam ochrony na cały dzień, aż do zachodu słońca. Jeśli chcemy być chronieni cały czas powinniśmy aplikować ten produkt nawet kilka razy dziennie.
Jeśli jesteśmy białaskami (jak ja) takie produkty jak samoopalacze, czy balsamy brązujące przychodzą nam z pomocą. Trzeba jednak pamiętać o odpowiedniej aplikacji i przygotowaniu skóry (peeling, nawilżenie) aby nie wyglądać jak umpa- lumpa.
Uwielbiam. Woda termalna to zbawienie w gorące dni. Daje uczucie relaksu i odświeża skórę. Możemy używać jej nawet na makijaż, spokojnie nic się z nim nie stanie, wręcz przeciwnie, lekka mgiełka scala wszystkie warstwy i zdejmuje sztuczną pudrowość ze skóry. Ta duża z Uriage mieszka na mojej toaletce, malucha z Avène zabieram ze sobą, jak tylko gdzieś wychodzę. Moim ulubieńcem jest jednak produkt z Uriage, rozpylana mgiełka jest mniejsza i nie mam spływających kropel wody na twarzy.
Coś przeciwko komarom to konieczność, komary, jak w każdym roku lubią uprzykrzać życie. Produkty z Autan naprawdę działają, za każdym razem jak ich używam nie mam ani jednego ukąszenia!
W naprawdę gorące dni nie lubię używać perfum, rezerwuje je jedynie na wieczór. Wysoka temperatura potęguje zapachy, które mogą być po pewnym czasie uciążliwe nie tylko dla nas. W takich sytuacjach stawiam na mgiełki do ciała, jeden z moich ulubionych zapachów to Chloé Signature. Nie jest łatwo znaleźć lżejsze wersje ulubionych perfum stacjonarnie, ale jest to możliwe. Zawsze pozostają portale jak Allegro czy eBay, ale trzeba uważać na podróbki i kupować tylko u zaufanych sprzedawców.
Przy moich krótkich włosach nie zaszaleję z fryzurami, jedynie co mogę zrobić to związać włosy w kitkę. Kiedy nie chce mi się prostować moich włosów, używam na wilgotne kłaki spray solny z Toni&Guy. Daje efekt zamierzonego nieładu na głowie, który bardzo mi się podoba.
Jak lato, to tylko lekkie kremy, moim ulubionym jest Alantan Dermoline Krem Lekki, kosztuje ok. 10zł w aptece, ma świetny skład, nie zapycha i nie jest ciężki. Dajemy mu minutkę na wchłonięcie i możemy nakładać makijaż. Ten z Biodermy Anti- Shine Fluid, czy z Mary Kay Botanical Effects mają nieco wodnistą konsystencję. Nie będą się nadawać do bardzo suchej skóry, gdyż nie zapewnią jej wystarczającego nawilżenia, jednak do skóry tłustej czy mieszanej będą idealne.
Filtr to rzecz niezbędna w lato, przecież nie chcemy spalić swojej skóry! Filtr do ciała używam tylko gdy wychodzę na miasto w godzinach, gdy słońce świeci najmocniej, najczęściej nakładam na ramiona, dekolt i inne odkryte miejsca. Ten filtr z Lirene ma ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB, czyli chroni nas przed promieniowaniem, które parzy skórę i przed tym odpowiedzialnym za starzenie się skóry.
Produkt z Vichy Capital Soleil jest filtrem do twarzy. Jest to świetny produkt zapewniający wysoką ochronę (SPF 50 i filtry UVA i UVB), tym samym nie bieli skóry i ją matuje! Nie jest to płaski mat, wykończenie jest lekko satynowe. Świetnie nadaje się też pod makijaż. Pamiętajmy jednak, że nałożenie filtru rano nie daje nam ochrony na cały dzień, aż do zachodu słońca. Jeśli chcemy być chronieni cały czas powinniśmy aplikować ten produkt nawet kilka razy dziennie.
Jeśli jesteśmy białaskami (jak ja) takie produkty jak samoopalacze, czy balsamy brązujące przychodzą nam z pomocą. Trzeba jednak pamiętać o odpowiedniej aplikacji i przygotowaniu skóry (peeling, nawilżenie) aby nie wyglądać jak umpa- lumpa.
Uwielbiam. Woda termalna to zbawienie w gorące dni. Daje uczucie relaksu i odświeża skórę. Możemy używać jej nawet na makijaż, spokojnie nic się z nim nie stanie, wręcz przeciwnie, lekka mgiełka scala wszystkie warstwy i zdejmuje sztuczną pudrowość ze skóry. Ta duża z Uriage mieszka na mojej toaletce, malucha z Avène zabieram ze sobą, jak tylko gdzieś wychodzę. Moim ulubieńcem jest jednak produkt z Uriage, rozpylana mgiełka jest mniejsza i nie mam spływających kropel wody na twarzy.
Coś przeciwko komarom to konieczność, komary, jak w każdym roku lubią uprzykrzać życie. Produkty z Autan naprawdę działają, za każdym razem jak ich używam nie mam ani jednego ukąszenia!
W naprawdę gorące dni nie lubię używać perfum, rezerwuje je jedynie na wieczór. Wysoka temperatura potęguje zapachy, które mogą być po pewnym czasie uciążliwe nie tylko dla nas. W takich sytuacjach stawiam na mgiełki do ciała, jeden z moich ulubionych zapachów to Chloé Signature. Nie jest łatwo znaleźć lżejsze wersje ulubionych perfum stacjonarnie, ale jest to możliwe. Zawsze pozostają portale jak Allegro czy eBay, ale trzeba uważać na podróbki i kupować tylko u zaufanych sprzedawców.
Przy moich krótkich włosach nie zaszaleję z fryzurami, jedynie co mogę zrobić to związać włosy w kitkę. Kiedy nie chce mi się prostować moich włosów, używam na wilgotne kłaki spray solny z Toni&Guy. Daje efekt zamierzonego nieładu na głowie, który bardzo mi się podoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz