Mimo, że prawie każda kobieta na świecie codziennie sięga po kosmetyki kolorowe, nie każda wie, że nasze kosmetyki i akcesoria potrzebują od czasu do czasu porządnej kąpieli. Oczywiście nie będziemy serwować naszym podkładom i cieniom kąpieli ze świecami i bąbelkami, ale musimy je od czasu do czasu wyczyścić. O tym w innym poście. Dziś skupię się na czyszczeniu i pielęgnowaniu naszych pędzli, które ułatwiają nam nakładanie makijażu. Malowałyście się kiedyś gąbeczkami dołączonymi do cieni? Ich miejsce po jednym użyciu jest w koszu. Nie dość, że nie manewruje się nimi wygodnie, to są skupiskami bakterii. Podobnie jest z puszkami do pudru, z tą różnicą, że możemy je wykąpać i będą się przez jakiś czas dobrze trzymać. Możemy je dokupić w każdej drogerii, sephorze, douglasie czy inglocie (ja preferuje te z inglota, są czarne i po kilkunastu myciach są cały czas w dobrej formie i na dodatek są mięciutkie ).
Po dłuugim wstępie przejdźmy do pędzli. Jeśli używamy ich codziennie, to powinniśmy je czyścić dosyć często. Znam taki osoby, które myją swoje pędzle po jednym użyciu, jednak jest to dosyć uciążliwe. Ja czyszczę moje raz w tygodniu. Jeśli nie maluje się cieniami, a zazwyczaj tak jest, to myję je rzadziej.
Pewnie pomyślicie, ale po co myć pędzle? Po pierwsze, najprawdopodobniej trzymacie je w jakimś kubeczku lub pojemniczku i najzwyczajniej w świecie się kurzą. My ten kurz nakładamy, raz że na swoją twarz, dwa do kosmetyków. Do tego wszyyyystkie bakterie, które znajdują się na naszej twarzy są przenoszone i do pędzli i do kosmetyków. Jak sobie to wyobrazimy to jest to dosyć... obrzydliwe. To wszystko sprzyja powstawaniu wyprysków, więc osoby, które borykają się z trądzikiem czy wypryskami szczególnie powinny zwracać szczególną uwagę na higienę podczas nakładania makijażu.
Dlatego też powinniśmy myć nasze pędzle, na rynku jest wiele specjalnych środków do czyszczenia pędzli, ale po co wydawać pieniądze, skoro możemy użyć innych produktów. Może to być szampon lub płyn pod prysznic, który nam się nie sprawdził. Ja używam zwykłego mydła, ta metoda sprawdza się bardzo dobrze. Od czasu do czasu możemy je potraktować odżywką do włosów, na pewno im to nie zaszkodzi!
Bierzemy naszego brudnego delikwenta, moczymy go w ciepłej wodzie i go mydlimy. Potem masujemy pędzel na naszej dłoni okrężnymi ruchami, aby mydło weszło we wszystkie zakamarki i dobrze oczyściło włosie.
Potem pukamy nasz pędzelek i przy okazji widzimy brudną pianę, która się z niego wydostaje. Powtarzamy namydlanie do momentu, aż piana będzie czysta.
Wyciskamy nadmiar wody z pędzla i formujemy włosie do oryginalnego kształtu. nie chcemy aby podczas schnięcia włosie się odkształciło. Możemy nasze pędzle postawić (o ile to możliwe) lub włożyć do kubeczka i pozostawić do wyschnięcia.
Ja jednak nie polecam tej metody, gdyż woda spływa do trzonu pędzla i rozpuszcza klej, czego efektem może być wypadające włosie. My nie chcemy, żeby nasze pędzle wyłysiały, najlepiej trzymać je w pozycji włosiem do dołu, ale przecież nie będziemy stały przez kilka godzin i bawiły się w stojak na pędzle. Najlepszym wyjściem w tej sytuacji jest położenie pędzli w ten oto sposób:
Pamiętajmy, aby uformować kształt pędzla w jakim będzie wysychał, to bardzo ważne! Nie kładźmy też ich na blacie/biurku, gdyż to sprzyja zmianie kształtu, a także pędzelki będą wolniej schły. Można też kupić specjalne gumki (nie wiem jakie określenie stosuje się w języku polskim) na pędzle, tzw. brush guards, które nakłada się na nasze akcesorium i to one są odpowiedzialne za to, aby pędzle nie traciły kształtu. Ja jednak uważam, że jest to rzecz zbędna.
Myjmy nasze pędzelki i dbajmy o nie, pozwoli to mieć je na dłużej. Ja niektóre pędzle w swojej kolekcji mam dobrych kilka lat i służą mi bardzo dobrze.
Po dłuugim wstępie przejdźmy do pędzli. Jeśli używamy ich codziennie, to powinniśmy je czyścić dosyć często. Znam taki osoby, które myją swoje pędzle po jednym użyciu, jednak jest to dosyć uciążliwe. Ja czyszczę moje raz w tygodniu. Jeśli nie maluje się cieniami, a zazwyczaj tak jest, to myję je rzadziej.
Pewnie pomyślicie, ale po co myć pędzle? Po pierwsze, najprawdopodobniej trzymacie je w jakimś kubeczku lub pojemniczku i najzwyczajniej w świecie się kurzą. My ten kurz nakładamy, raz że na swoją twarz, dwa do kosmetyków. Do tego wszyyyystkie bakterie, które znajdują się na naszej twarzy są przenoszone i do pędzli i do kosmetyków. Jak sobie to wyobrazimy to jest to dosyć... obrzydliwe. To wszystko sprzyja powstawaniu wyprysków, więc osoby, które borykają się z trądzikiem czy wypryskami szczególnie powinny zwracać szczególną uwagę na higienę podczas nakładania makijażu.
Dlatego też powinniśmy myć nasze pędzle, na rynku jest wiele specjalnych środków do czyszczenia pędzli, ale po co wydawać pieniądze, skoro możemy użyć innych produktów. Może to być szampon lub płyn pod prysznic, który nam się nie sprawdził. Ja używam zwykłego mydła, ta metoda sprawdza się bardzo dobrze. Od czasu do czasu możemy je potraktować odżywką do włosów, na pewno im to nie zaszkodzi!
Bierzemy naszego brudnego delikwenta, moczymy go w ciepłej wodzie i go mydlimy. Potem masujemy pędzel na naszej dłoni okrężnymi ruchami, aby mydło weszło we wszystkie zakamarki i dobrze oczyściło włosie.
Potem pukamy nasz pędzelek i przy okazji widzimy brudną pianę, która się z niego wydostaje. Powtarzamy namydlanie do momentu, aż piana będzie czysta.
Wyciskamy nadmiar wody z pędzla i formujemy włosie do oryginalnego kształtu. nie chcemy aby podczas schnięcia włosie się odkształciło. Możemy nasze pędzle postawić (o ile to możliwe) lub włożyć do kubeczka i pozostawić do wyschnięcia.
Pamiętajmy, aby uformować kształt pędzla w jakim będzie wysychał, to bardzo ważne! Nie kładźmy też ich na blacie/biurku, gdyż to sprzyja zmianie kształtu, a także pędzelki będą wolniej schły. Można też kupić specjalne gumki (nie wiem jakie określenie stosuje się w języku polskim) na pędzle, tzw. brush guards, które nakłada się na nasze akcesorium i to one są odpowiedzialne za to, aby pędzle nie traciły kształtu. Ja jednak uważam, że jest to rzecz zbędna.
Myjmy nasze pędzelki i dbajmy o nie, pozwoli to mieć je na dłużej. Ja niektóre pędzle w swojej kolekcji mam dobrych kilka lat i służą mi bardzo dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz